W SKRÓCIE
|
Świadectwo charakterystyki energetycznej przez lata było dokumentem, który się załatwiało w konkretnym celu, przy transakcji sprzedaży lub najmu nieruchomości, i chowało do segregatora. Mieszkańcy jeżeli już na coś patrzyli, to na rachunki za ciepło, a nie na wskaźnik EP w kWh/m²/rok wypisany gdzieś na drugiej stronie. To się zmienia. Unia Europejska przebudowuje sposób opisywania efektywności energetycznej budynków, a Polska musi tę zmianę wdrożyć do prawa krajowego. Jeśli zarządzasz budynkiem wielorodzinnym albo odpowiadasz za nieruchomości samorządu, to nie jest kolejna papierologia — to zmiana w tym, jak będzie wyglądać i co realnie będzie mówić dokument, który i tak musisz mieć w określonych sytuacjach.
Skąd się bierze ta zmiana
Podstawą jest dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1275 z 24 kwietnia 2024 r. w sprawie charakterystyki energetycznej budynków — tzw. EPBD w wersji przekształconej. Państwa członkowskie mają obowiązek wdrożyć jej przepisy do prawa krajowego, a kluczowy termin dla świadectw charakterystyki energetycznej to 29 maja 2026 roku.
W Polsce oznacza to nowelizację obowiązującej od 2014 roku ustawy o charakterystyce energetycznej budynków (aktualny tekst jednolity w Dzienniku Ustaw) oraz nowego rozporządzenia wykonawczego określającego metodologię i wzór świadectwa.
Unijny termin 29 maja 2026 r. jednak minął, a Polska go nie dotrzymała — samo Ministerstwo Rozwoju i Technologii przyznaje, że projekt trzeba było przerobić po zeszłorocznych zmianach na poziomie unijnym, a kolejna runda konsultacji nowej wersji rozporządzenia miała ruszyć dopiero na przełomie II i III kwartału 2026. W praktyce oznacza to, że dziś — to jest we wrześniu 2026 roku — nadal obowiązuje stary wzór świadectwa i stara metodologia, a nowe przepisy są w toku bez znanej daty wejścia w życie.
Co się konkretnie zmienia w świadectwie
Zamiast — a właściwie obok — suchego wskaźnika EP w kWh/m²/rok pojawi się skala klas od A+ do G, skonstruowana na wzór etykiet znanych ze sprzętu AGD. Klasa A+ ma być zarezerwowana dla budynków zeroemisyjnych, które produkują więcej energii niż zużywają, klasa G — dla energetycznych „wampirów” o najwyższym zużyciu energii pierwotnej. To zmiana głównie komunikacyjna, ale istotna: klasa energetyczna od razu mówi coś zrozumiałego, a nie tylko liczbę, którą trzeba umieć zinterpretować.
Nowa metodologia ma opierać się na energii pierwotnej (EP), ale — zgodnie z projektowanym wzorem — dochodzi do niej drugi wskaźnik: energii dostarczonej netto (ED), którego wcześniej w polskich świadectwach w ogóle nie było. To ważne, bo sam EP łatwo było zawyżać lub zaniżać w zależności od przyjętego źródła ciepła — dwa wskaźniki obok siebie dają pełniejszy obraz.
Zmieni się też sam wzór dokumentu. Zamiast gęstej tabelki świadectwo ma zyskać kolorowe pasy klas energetycznych, wykresy udziału OZE, graficzne zestawienie emisji CO₂ oraz — co dla zarządcy budynku może być najbardziej praktyczne — schemat strat ciepła rozbity na poszczególne przegrody: dach, ściany, okna, wentylację, mostki termiczne. Do tego konkretne rekomendacje modernizacyjne z szacowanymi oszczędnościami. Innymi słowy: świadectwo ma przestać być dokumentem do szuflady.
Doprecyzowany zostanie też obowiązek podawania klasy energetycznej i wskaźnika EP w ogłoszeniach sprzedaży i najmu — to już dziś częściowo funkcjonuje, ale nowe przepisy mają to ujednolicić.
Co zostaje bez zmian
Tu dobra wiadomość, jeśli właśnie zamawiałeś świadectwo albo masz je stosunkowo świeże: świadectwa wydane przed zmianą zachowują ważność przez okres, na jaki zostały wystawione — czyli standardowo 10 lat, o ile w międzyczasie nie doszło do prac budowlanych zmieniających charakterystykę energetyczną budynku (np. ocieplenia czy wymiany źródła ciepła — wtedy dokument i tak traci aktualność, niezależnie od tej nowelizacji). Nie ma więc obowiązku masowej wymiany dokumentów z dnia na dzień. Nowy wzór i nowa skala będą dotyczyć świadectw sporządzanych od momentu wejścia przepisów w życie — czyli przy okazji najbliższej sprzedaży, najmu albo odnowienia dokumentu.
Co to oznacza w praktyce dla Twojego budynku
Jeśli akurat nie planujesz sprzedaży ani wynajmu lokali, zmiana nie rodzi żadnego pilnego obowiązku. Jest jednak kilka rzeczy, o których warto pomyśleć już teraz.
Po pierwsze — jeśli świadectwo dla Twojego budynku jest stare albo go w ogóle nie ma (a zdarza się to częściej, niż powinno, zwłaszcza w starszych zasobach spółdzielczych i komunalnych), rozważ zamówienie go dopiero po wejściu nowych przepisów. Nowy dokument ze schematem strat ciepła i konkretnymi rekomendacjami to realnie więcej pracy audytora niż dzisiejsza wersja — i to dobra wiadomość, nie zła: rzetelnie zrobione świadectwo według nowych zasad powinno kosztować więcej niż dzisiejsze dokumenty wystawiane hurtowo, bez wizji lokalnej, za symboliczną cenę, ale w zamian dostarcza dodatkowe informacje, z których skorzystamy, jeżeli ŚChE będzie wykonane rzetelnie.
Po drugie — jeśli budynek planuje w najbliższym czasie termomodernizację, świadectwo sporządzone według nowej metodologii mogłoby być naturalnym punktem wyjścia do rozmowy z mieszkańcami o tym, co faktycznie warto robić w pierwszej kolejności. Rozbicie strat ciepła na przegrody to dokładnie ten argument, którego zwykle brakuje na zebraniu wspólnoty. Świadectwo pokaże to jednak bez pogłębionych szczegółów, z których można określić zasadność i skalę planowanego przedsięwzięcia. Do tego znacznie lepiej i jednoznacznie sprawdzi się audyt energetyczny.
Najczęściej zadawane pytania
Czy muszę już teraz wymienić świadectwo energetyczne budynku na nowe?
Nie. Świadectwa wydane przed wejściem nowych przepisów zachowują ważność do końca okresu, na jaki zostały wystawione (standardowo 10 lat), chyba że w budynku doszło do prac zmieniających jego charakterystykę energetyczną — wtedy dokument traci aktualność niezależnie od tej nowelizacji.
Kiedy dokładnie wejdą w życie nowe przepisy w Polsce?
Wiążący termin unijny — 29 maja 2026 r. — już minął, a Polska go nie dotrzymała. Ministerstwo pierwotnie zapowiadało wejście przepisów od 1 stycznia 2026 r., ale projekt trzeba było przerobić po zeszłorocznych zmianach unijnych, a kolejna runda konsultacji ruszyła dopiero w drugiej połowie 2026 roku. Dziś nadal obowiązuje stary wzór świadectwa i stara metodologia — nowej daty wejścia w życie jeszcze nie znamy, warto śledzić stan prac legislacyjnych na bieżąco.
Czy nowa klasa energetyczna wpłynie na wartość mieszkań we wspólnocie?
Pośrednio tak — skoro klasa i wskaźnik EP mają być obowiązkowo widoczne w ogłoszeniach sprzedaży i najmu, budynek o słabej charakterystyce energetycznej będzie to miał czarno na białym w każdej ofercie. To dodatkowy argument, żeby traktować termomodernizację jako inwestycję w wartość nieruchomości, nie tylko w niższe rachunki.
Czy zmiana dotyczy też budynków użyteczności publicznej gminy?
Tak, przepisy o charakterystyce energetycznej obejmują wszystkie kategorie budynków, w tym budynki jednostek samorządu terytorialnego. Co więcej, to właśnie budynki publiczne zwykle jako pierwsze podlegają kolejnym, dalej idącym obowiązkom wynikającym z dyrektywy EPBD — warto to mieć na uwadze przy planowaniu inwestycji w najbliższych latach.
| O AUTORZE
Celina Krotowska – Kajtek Absolwentka Politechniki Gdańskiej, specjalizująca się w zagadnieniach na styku architektury, procedur administracyjnych i energetyki budynków. Doświadczenie zdobywała w administracji publicznej, branży deweloperskiej oraz wykonawczej, dzięki czemu dobrze zna proces inwestycyjny zarówno od strony formalnej, jak i technicznej. W Fundacji Wspólna Energia wspiera przedsięwzięcia wymagające przeprowadzenia inwestora przez uwarunkowania administracyjne coraz częściej towarzyszące modernizacji energetycznej i inwestycjom w OZE. W pracy stawia na precyzję, odpowiedzialność i wysoką jakość przygotowywanych rozwiązań. |
Nie masz pewności, od czego zacząć modernizację? Sprawdzimy to razem — audyt pokaże, gdzie budynek realnie traci energię i co się najbardziej opłaca zrobić w pierwszej kolejności.



